Samochody (także elektryczne)

Mateusz Morawiecki zasłynął jako entuzjasta elektrycznych samochodów. Widzi w nich nie tylko sposób na walkę z zanieczyszczeniem powietrza, ale też na budowę gałęzi przemysłu, w której Polska może odegrać istotną rolę. Produkcja elektrycznych samochodów (także autobusów) ma zwiększyć eksport i wzmacniać gospodarkę opartą na innowacjach.

O budowie oryginalnego polskiego auta elektrycznego zrobiło się ciszej, ale Morawiecki nie porzucił całego projektu. W październiku celebrował oficjalne rozpoczęcie inwestycji w fabrykę akumulatorów do samochodów elektrycznych koreańskiego LG Chem w Biskupicach Podgórnych niedaleko Wrocławia.

Zapowiadał, że za pięć lat po polskich miastach będzie jeździć tysiąc autobusów na prąd, a w 2025 r. 1 mln samochodów elektrycznych.

Oszczędzanie i emerytury

Rząd Beaty Szydło obniżył wiek emerytalny do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. A z emeryturami jest tak, że im krócej pracujemy i im mniejsze wpłacamy składki, tym mniej później dostajemy. Dlatego minimalna emerytura – ta, którą dostanie osoba mająca za sobą odpowiedni staż pracy, ale przy niskich dochodach – wyniesie według obecnych ustaleń ledwie 1 tys. zł.

Pracownicze Plany Emerytalne

Aby osłabić ból "upadku emerytalnego", czyli szok, jakiego wiele osób może doznać po pierwszej wypłacie należnego świadczenia, Morawiecki wprowadza Pracownicze Plany Kapitałowe. Chce, by pracodawcy na spółkę z pracownikami odkładali na emerytury dodatkowe pieniądze. Swoje 240 zł rocznie dorzuci też państwo. Program ma wejść w życie w 2019 r.

ZUS

Myśli Morawieckiego zaprząta też zniesienie limitów na ZUS. Tak realizuje zawarty w jego "Planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" filar kapitału ludzkiego, którego elementem jest "budowanie oszczędności Polaków". Jednocześnie krótkoterminowo wyjmuje z kieszeni 350 tys. najlepiej zarabiających pracowników – bo tylu mniej więcej obejmie podwyżka – całkiem sporo gotówki. W zamian ci najlepiej zarabiający pracownicy mogą mieć nadzieję na wyższe emerytury. O ile wcześniej nie przejdą na samozatrudnienie, do czego ta reforma może zachęcać, i o ile oczywiście przyszły budżet ubezpieczyciela społecznego to wytrzyma.

Projekt jest w Senacie. Ma wejść w życie jeszcze w 2018 roku.

Inwestycje w innowacje

Morawiecki chciałby, żeby wzrost gospodarki był wywołany przez inwestycje, zwłaszcza te innowacyjne. Jego "Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju" zakładał, że do 2020 roku nakłady na badania i rozwój osiągną 2 proc. PKB. Polacy mają też znacznie więcej inwestować za granicą.

Za wcześnie, by sprawdzić, czy nam się powiodło. Wiemy natomiast, że w pierwszej połowie 2017 r. inwestycje osiągnęły najniższy poziom od 1995 r. Prace nad reformą Jarosława Gowina, która miała wpłynąć na stosunki pomiędzy nauką a biznesem, zostały wstrzymane i nic o nich nie słychać. Podobnie jak o istotnym wzroście nakładów na naukę.

Podatki

Wpływy do budżetu z podatku VAT rosną. Przynajmniej część programów uszczelniających lukę w VAT opracował jeszcze gabinet Mateusza Szczurka – ministra finansów w rządzie PO-PSL. Ale dopiero w kadencji PiS weszły w życie.

Na korzyść Morawieckiego działa korzystna koniunktura gospodarcza, zwłaszcza rosnąca konsumpcja.

Swoje zapewne robią też spektakularne akcje służb, które co prawda na razie nie dotykają w tak widoczny sposób przedsiębiorców, ale mogą budować wrażenie, że "z tą władzą lepiej uważać".

Jednocześnie resort Morawieckiego obniżył stawki podatku CIT dla małych przedsiębiorstw z 19 do 15 proc. Zmiana objęła 90 proc. opłacających tę daninę podatników.

Ochrona środowiska

Wicepremier Mateusz Morawiecki wydał rozporządzenie o standardach dla kotłów przeznaczonych do ogrzewania domów. Wprowadził zakaz produkcji i sprzedaży tych najgorszej jakości. Już wcześniej – pod presją organizacji społecznych – w to, co i w jakich piecach palą Polacy, zaczęły interweniować samorządy wojewódzkie.

Morawiecki nie sprzeciwił się jednocześnie rezygnacji z prac nad podwyżką akcyzy dla starych samochodów, która miała ograniczyć zakupy najbardziej zanieczyszczających środowisko pojazdów i – być może – wesprzeć krajowych sprzedawców nowych samochodów, w tym tych choć częściowo elektrycznych.

Odpowiedzialny rozwój

Co Morawiecki myśli na temat rządowego programu 500+? W tym roku oceniał, że jest "fundamentalnie ważny z punktu widzenia społecznego, ale też demograficznego, rodzinnego". Wspominał nawet o jego poszerzaniu.

Program 500 plus, rozumiany jako polityka prorodzinna zmierzająca do wzrostu dzietności Polek, wpisuje się w jego myślenie o uciekaniu z pułapek polskiego rozwoju – jedną z nich jest pułapka demograficzna. W "Strategii odpowiedzialnego rozwoju" pisał, że "jednym z najważniejszych wyzwań dla rozwoju kraju są niekorzystne trendy demograficzne", czyli ujemny przyrost naturalny, spadek liczby osób aktywnych zawodowo i starzenie się populacji. Przez "odpowiedzialny rozwój" rozumie Morawiecki taki, który przekłada się na standard życia obywateli. Mają być w niego włączone "wszystkie grupy społeczne i wszystkie terytoria".

Terminem "odpowiedzialnego rozwoju" żongluje nieustannie, musi to mieć dla niego istotne znaczenie.

Waleczność od dziecka

Ojciec Mateusza – Kornel, dziś poseł koła Wolni i Solidarni – był założycielem Solidarności Walczącej, która była radykalnym skrzydłem opozycji z czasów PRL. Jego syn nasiąkał więc w domu duchem waleczności i zbrojnego oporu. Organizacji założonej przez ojca poświęcił nawet swoją pracę magisterską z zakresu historii obronioną w 1992 roku na Uniwersytecie Wrocławskim. Nosiła tytuł "Geneza i pierwsze lata Solidarności Walczącej".

W październikowej rozmowie z 300polityka minister mówił o lekturach, które akurat czyta. Wskazał na "Rozstrzelać Polaków" o "akcji wymordowania Polaków przed II wojną światową" przez stanlinowskie NKWD, i do "Za murami Pawiaka" – wspomnień więzionego w latach II wojny światowej w słynnym warszawskim więzieniu Leona Wanata.

Mateusz Morawiecki przyznał, że w ramach obchodów rocznic Powstania Warszawskiego co roku przez 63 dni – tyle, ile trwało Powstanie – powstrzymuje się od picia alkoholu.

Radykalny stosunek do PRL, zwłaszcza stanu wojennego, motywuje go też do prowadzonej przez partię rządzącą reformy sądownictwa. "Jak w SN widzę, że jest kilku sędziów, którzy byli sędziami w stanie wojennym, sądzili moich kolegów, to mnie to osobiście dotyka" – mówił. A jednak Stanisława Piotrowicza, przewodniczącego sejmowej komisji sprawiedliwości, który w PRL był prokuratorem, rozgrzesza – "w tamtej swojej roli zachowywał się porządnie".